RSS Napisz maila Księga Gości Last.fm facebook flickr elwinga.blogspot.com gadu

stat4u who's online
Add to Technorati Favorites

The current mood of elwinga at www.imood.com
wtorek, 22 grudnia 2009

 

 

niedziela, 20 grudnia 2009

To kolejny guślarski wynalazek. Przypomniało mi się, że chętnie bym ją pożarła. No to idąc za ciosem poprzednich przepisów zamieszczę i ten. Jest rozgrzewająca, dobra na mrozy. Półproduktem jest... zupa pomidorowa. Jako że to prywatny blog, mogę pozwolić sobie na nie-kryptoreklamę - ma być zupa Krakusa, żadna inna się nie nadaje. Taka najzwyklejsza pomidorówka z kartonu. Nie żeby była wolna od różnych ulepszaczy - wszechobecny glutaminian sodu jest niestety i w niej, ale w znośnej ilości. W razie absolutnego, kompletnego braku dostępu do krakusowej pomidorówki, można od biedy użyć  pikantnego soku pomidorowego, plus bulionu warzywnego w kostce. Takiej samej ilości, czyli dwóch litrów. Ale smak, mocium panie, już nie ten będzie, nie ten... Robi się bardzo szybko. Podane proporcje starczą na porządny obiad dla 4 osób.

Potrzebujemy:

  • 2 kartonów zupy pomidorowej Krakusa
  • 1 dużego pora (takiego naprawdę dużego)
  • 1 słoika ząbków czosnku w zalewie olejowej (nie marynowanego, nie pasuje). I bez przerażenia mi tu - ta zupa wcale nie zabija czosnkowym zapachem, ani w trakcie gotowania, ani przy, ani po jedzeniu i czosnek wcale nie dominuje w jej smaku - taki w oleju pachnie zupełnie inaczej niż świeży
  • 1 łyżki ziaren kolendry
  • 3 nasion ziela angielskiego
  • 1 łyżki czarnego pieprzu - całych ziaren
  • 1 liścia laurowego
  • 1 paczki mrożonego groszku cukrowego (albo pół kilograma świeżego) - w strączkach, bezwzględnie, strączki oprocz czosnku i kolendry to clue tego przepisu
  • 2 torebek nasion słonecznika, oczywiście łuskanych
  • 1 świeżej papryczki chilli, z tych naprawdę porządnie ostrych
  • 1 świeżej żółtej papryki
  • 1 półlitrowego pojemnika jogurtu naturalnego bez cukru - może być bałkański
  • ewentualnie - wtedy to będzie już eintopf, a nie zupa - 1 opakowania mrożonej brukselki
  • natki pietruszki i natki kolendry

Zupę przelewamy do garnka i zaczynamy grzać. Wrzucamy do niej cały strączek chilli, niech się podgotowuje i oddaje swoją pikantność. Jeśli ktoś lubi na ostro, może pokroić chilli w plasterki i wrzucić razem z pestkami.

Na suchą patelnię wsypujemy kolendrę, ziele angielskie, pieprz i pokruszony liść laurowy, przez chwilę przeprażamy. Następnie wlewamy połowę oleju ze słoika z czosnkiem i wrzucamy wszystkie ząbki. Podduszamy na niedużym gazie, krojąc w tym czasie por na niezbyt grube plastry. Dorzucamy pora na patelnię i kroimy paprykę w paski. Kiedy por zmięknie, dorzucamy ją do tego, co już się dusi.

Jeżeli używamy świeżego, niemrożonego groszku, też go dorzucamy i dusimy razem z resztą warzyw. Ale krótko, żeby nam nie sflaczał. Jeśli używamy mrożonego - od razu dodajemy zawartość patelni do zupy. Jeśli chcemy użyć brukselki - ładujemy ją teraz i gotujemy wszystko na małym ogniu aż zmięknie. Kiedy brukselka będzie miękkawa - dodajemy groszek mrożony (jeśli nie chcemy brukselki, która nie jest niezbędna - dodajemy do garnka  mrożone strączki groszku tuż po wrzuceniu wszystkiego z patelni). Dosypujemy słonecznik. Gotujemy dopóki ziarna trochę nie zmiękną - ale tak w miarę. Nie ma się rozgotować, ma tylko nie być zupełnie twardy. Strączki groszku mają być chrupiące, nie flakowate.

Zabielamy całość jogurtem. Doprawiamy solą i pieprzem. Przed podaniem, już na talerzu czy w misce, obficie posypujemy posiekaną natką pietruszki i kolendry, w proporcji mniej więcej pół na pół. I jemy. A potem obżarci jak smoki i rozgrzani zasypiamy...

 

 

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 95